Jak zrobić flet z niedźwiedzia

Jakiś czas temu, w tekście Blues dla niedźwiedzia, spekulowaliśmy, co należałoby zaśpiewać niedźwiedziowi - ażeby ujść z życiem w razie niespodziewanego spotkania z tym groźnym zwierzem. Dziś kontynuacja tematu, znowu nawiązująca do muzyki, aczkolwiek trochę inaczej. Otóż związek niedźwiedzia z muzyką jest bardzo dawny, sięga środkowego plejstocenu. Wiele wskazuje bowiem na to, że najstarszy znany instrument muzyczny to właśnie flet wykonany z kości udowej niedźwiedzia jaskiniowego - tzw. flet z Divje Babe. Wiek instrumentu - przypisywanego neandertalczykom, chociaż pewności nie ma - szacuje się na przeszło 43 tys. lat.
Niedźwiedź jaskiniowy
Niedźwiedź jaskiniowy wymarł pod koniec epoki lodowcowej, jakieś 28 tys. lat temu - czy dlatego, że tak dobrze nadawał się na flety, czy z innych powodów, dziś już nie zgadniemy. Jednak podczas naszego spotkania z niedźwiedziem współczesnym można by do tego nawiązać i miast misiowi śpiewać - spróbować perswazji... Ale tu dygresja, bo bardzo mnie to ciekawi... Otóż gdy tylko wykoncypowałem tytuł tej notki - Jak zrobić flet z niedźwiedzia - to i zaraz przypomniał mi się wierszyk Andrzeja Waligórskiego, jedna z tych miniaturek z cyklu Bajeczki Babci Pimpusiowej. Wierszyk o tym, jak to niedźwiedź złapał świstaka i chciał na nim świstać - dmuchają mu w dziurkę... Ciekawy tedy jestem, czy może jeszcze komuś się to skojarzyło... Zresztą mniejsza o to. Zresztą, drugie, skutkiem takiego dmuchania w dziurkę niedźwiedziowi otrzymalibyśmy zapewne nie flet, lecz instrument o brzmieniu bardziej dosadnym, co najmniej waltornię. Ale mniejsza...

Spotykamy tedy niedźwiedzia i przy pomocy perswazji próbujemy unaocznić mu, jaki los może go spotkać, jeśli nie zostawi nas w spokoju: Miarkuj się, misiu, bo ze mną żartów nie ma i jak będziesz zanadto dokazywał, to wzorem dawnych łowców zrobię z ciebie flet. Albo waltornię. A wtenczas popamiętasz!

I załatwione. Misiek, jeśli tylko poprawnie odczyta nasze intencje, będzie spylał gdzie pieprz rośnie a raki zimują...

Dobrze, na koniec coś zagramy. Karhun Syöntijuhla, czyli Święto Niedźwiedzia,  fińska pieśń ludowa. Fińskiego nie znam, nie wiem tedy, w jakim charakterze niedźwiedź w tym święcie uczestniczy - czy on świętuje, czy, że tak powiem, jego świętują. Ale biorąc w rachubę tytuły innych utworów zamieszczonych na płycie, np. Narzeczona niedźwiedzia, można przyjąć, że misiek wcale nie jest na straconej pozycji. Przynajmniej do ślubu. Grają i śpiewają muzycy z dwóch zespołów, Köyhät Ritarit oraz Primo.

Fotografia: Heinz-Werner Weber: Heinrichshöhle. Model niedźwiedzia przed wejściem. Źródło: Wikimedia Commons.

Komentarze