Prawda opowieści

(...) Nawet jeśli mechanizm fałszywego wspomnienia zostanie wykryty, niewiele może to zmienić w poczuciu osobistego przeżycia czy „realności”, które często towarzyszy takim sytuacjom. Ba, bywają też chwile, gdy niewiele pomogą jawne sprzeczności czy absurdalność pewnych wspomnień. Ludzie, którzy twierdzą, że pojmali ich jacyś obcy, ani nie kłamią, gdy opowiadają o swoich doświadczeniach, ani nie są świadomi tego, iż sami wymyślili te historie: oni naprawdę wierzą, że tak właśnie było. (...)
Kiedy taka historia czy wspomnienie zostaną już skonstruowane, czemu towarzyszą żywa wyobraźnia zmysłowa i silne emocje, może nie być wewnętrznego, psychologicznego sposobu na odróżnienie tych, które są prawdziwe, od fałszywych - ani też zewnętrznego, neurologicznego sposobu. Psychologiczne korelaty takich wspomnień można badać, korzystając z funkcjonalnego obrazowania mózgu, a wtedy obrazy takie pokazują, że żywe wspomnienia dokonują w mózgu rozległej aktywacji obszarów zmysłowych, emocjonalnych (limbicznych) oraz wykonawczych (płaty przednie). Jest to wzorzec identyczny niezależnie od tego, czy „wspomnienie” opiera się na doświadczeniu, czy też nie.
Wydaje się, że nie ma w umyśle ani w mózgu mechanizmu gwarantującego prawdę czy chociażby prawdopodobieństwo naszych wspomnień. Nie mamy bezpośredniego dostępu do prawdy historycznej, a to, co odczuwamy jako prawdę i za takie uznajemy, w równym stopniu opiera się zarówno na naszej wyobraźni, jak i na zmysłach. Nie ma drogi, po której wydarzenia świata mogłyby zostać bezpośrednio przeniesione do naszego mózgu czy w nim utrwalone. Wydarzenia te są bowiem doświadczane i konstruowane w sposób nader subiektywny, który po pierwsze, jest bardzo odmienny u każdej jednostki, a po drugie, różnie jest reinterpretowany i ponownie doświadczany, gdy wydarzenia te są przypominane. Jedyną naszą prawdę stanowi prawda narracyjna, prawda opowieści, które przedstawiamy sobie i innym, a które nieustannie rekategoryzujemy i ulepszamy. Taka subiektywność jest wbudowana w najgłębszą naturę pamięci, co wynika z powiązania jej z mechanizmami mózgu, którym dysponujemy. W tej sytuacji prawdziwie zdumiewa fakt, że aberracje w wielkiej skali zdarzają się stosunkowo rzadko, a nasze wspomnienia są w większej części rzetelne i wiarygodne.
Oliver Sacks: Rzeka świadomości. Przełożył Jerzy Łoźiński
Grzegorz Radziewicz: Pamięć
Lola Carr: Lola i wspomnienia

Komentarze

  1. Eetam, subiektywność pamięci - tysiąclecia treningu w kierunku (praktycznej) intersubiektywności... jednak.
    Mnie najbardziej zdumiewa od dekad, jak to się dzieje, że zmotoryzowani wpadają na siebie tylko czasami, a nie stale, w tym na moich oczach, gdy idę ulicą... :)
    (Bo już gdy siedzę za kółkiem - to nie zdumiewa :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ktoś zauważył, ruch drogowy jest sumą cudem unikniętych katastrof :D

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza