Czereśnie

Genialne czereśnie mamy w tym roku. Idą już ku końcowi, ale co zostało, to najlepsze, najdojrzalsze, najsłodsze - tą słodkością głęboką, pozbawioną zupełnie kwasu, za to przyprawioną odrobiną goryczy, niczym wyborny miód. Zdarzają się takie nieczęsto, bo żeby je do takiego stanu doprowadzić, pogoda musi się specjalnie ułożyć - i to przez czas długi, zaczynając od samego kwitnienia. Ciepło, ale nie za ciepło, trochę deszczu, ale nie za dużo, wszystko w swoim czasie i w odpowiedniej ilości. Dzięki temu czereśnie nie tylko będą dorodne, ale też nie będą robaczywe. Bo robaczywe psują się szybko, gniją i spadają, więc nie posmakujemy ich, nawet jeśli kto niezbyt wybredny i nie wegetarianin.

Bloomsday

Pan Poldi już się zbliża... A gdyby Bloomsday było świętem ruchomym, jak Wielkanoc, to i pewnie przypadałoby dziś, w czwartek. Albowiem w czwartek szesnastego czerwca Patk. Dignam, który padł na apopleksję, złożony został w glinie... Chociaż wtenczas był to, zdaje się, trzeci czwartek miesiąca, a dziś mamy drugi. Jednak, było nie było, bliższy szesnastego. Trzeba by jeszcze uwzględnić fazy księżyca, a może i położenie planet. To kiedy indziej; póki co, dla tych, co jeszcze Ulissesowi rady nie dali, zachęta - tudzież instrukcja, od czego najlepiej zacząć. Potem będzie z górki.