Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2008

Trzpioty

Wyjrzawszy rankiem przez okno, zobaczyłem dzięcioła zajadającego w najlepsze skórkę słoniny wywieszoną dla sikorek. Dwie bogatki przypatrywały się temu procederowi z dala, nastroszone i skonfundowane. Przyleciała trzecia, usiadła trochę bliżej, skoczyła z gałęzi na gałąź, zbliżając się do tamtego obżartucha. Ale więcej odwagi nie miała, więc potem już tylko, szczebiocąc od czasu do czasu, gapiła się na owo monstrum, wielkie, dziobate, a na dodatek wystrojone w dziwną czerwoną czapeczkę i tak samo jaskrawe i groteskowe podogonie.

Kocie, nie idź...

Chodzi za mną ten wiersz Achmatowej już czas jakiś, skrada się, wyskakuje znienacka, straszy i z zakamarków pamięci przywołuje minione, a częściej niebyłe, lecz przeżyte w myślach obrazy.

Czechy

Obraz
Czechy: mityczny kraj nad brzegiem morza, ukazany w Zimowej opowieści Williama Szekspira.

Zabawki

... że tak powiem, dość kontrowersyjnym, zwłaszcza iż cała rzecz dotyczy naszych milusińskich, to znaczy dzieci, a dokładnie, dokładnie zabawek dla nich. Otóż od paru już dni w większości supermarketów można nabyć, wcale niedrogo, taką oto rzecz: mam ją przed sobą, właśnie stukam nią o mikrofon, wygląda jak taka średniej wielkości lalka, na oko jakieś dziesięć cali wzrostu, trochę kanciasta, przypomina nieco postacie budowane z klocków lego. I jest do tego jeszcze taki mały pilocik... pilocik na podczerwień. Sama twarz tego osobnika chyba każdemu kojarzyć się będzie dosyć jednoznacznie i chyba nie nazbyt sympatycznie, ale, ale za chwilę sami państwo przekonacie się, o co chodzi. Otóż: zabawka nazywa się, uwaga: WYBUCHAJĄCY ZAMACHOWIEC ZDALNIE STEROWANY...