Posty

Prawda opowieści

Obraz
(...) Nawet jeśli mechanizm fałszywego wspomnienia zostanie wykryty, niewiele może to zmienić w poczuciu osobistego przeżycia czy „realności”, które często towarzyszy takim sytuacjom. Ba, bywają też chwile, gdy niewiele pomogą jawne sprzeczności czy absurdalność pewnych wspomnień. Ludzie, którzy twierdzą, że pojmali ich jacyś obcy, ani nie kłamią, gdy opowiadają o swoich doświadczeniach, ani nie są świadomi tego, iż sami wymyślili te historie: oni naprawdę wierzą, że tak właśnie było. (...)

Smutek spełnionych baśni

Obraz
Autora tej książki znałem wcześniej z publikacji psychologicznych, tutaj zrazu nie skojarzyłem, zachęcił mnie nawiązujący do Levi-Straussa tytuł. Potem nastąpiło kolejne zaskoczenie: sążnista przedmowa Stanisława Lema, tekst sam w sobie ciekawy i chyba nigdzie indziej nie publikowany. Proza Józefa Kozieleckiego też dobra, coś między Lemem a Borgesem. Niżej fragment opowiadania Na obraz i podobieństwo swoje, opowiastki traktującej o próbie stworzenia sztucznej inteligencji i konsekwencjach z tego wynikłych - ujęcie całkiem oryginalne, swoisty dla tych opowiadań element zaskoczenia, subtelna ironia. I takie są te opowiadania, w formie jakby niedokończone, niepełne, z puentą ledwo zarysowaną, czasem zupełnie niewyczuwalną; dotykają rozmaitych zagrożeń idących ze współczesną cywilizacją, ale tak od niechcenia, z dystansu...

Bloomsday

Obraz
Dawnośmy nie grali...


Chaos

Obraz
Czegoś brakuje. Jeśli pytasz, co równania rzeczywiście znaczą i jaki jest opis świata zgodnie z tą teorią, nie jest to opis, który pociąga za sobą twoje intuicyjne zrozumienie. (...) Jeśli stawiasz coraz bardziej subtelne pytania — jak według tej teorii wygląda świat? — w końcu jesteś tak daleko od normalnego sposobu wyobrażania sobie rzeczy, że popadasz w konflikt. Otóż może jest to prawidłowy opis rzeczywistości. Ale nie wiesz naprawdę, czy nie istnieje inny sposób zgromadzenia tych wszystkich informacji, który nie wymaga tak radykalnego odejścia od intuicyjnego rozumienia.

Rower

Obraz
Marzenia tak opanowały mnie, że widziałem przed sobą niby na jawie Dolinę Szwajcarską, tłumy dam wyglądających jak różnobarwne kwiaty, legiony mężczyzn we frakach i białych krawatach, lud wiejski w sukmanach, lud podmiejski w garniturach z Pociejowa... Wtem - zbudził mnie turkot. Gdzie jestem?... Aha!... na szosie... Z prawej i lewej strony widzę rozległe pola zasiane żytem i pszenicą... widzę z daleka jakąś chatę otoczoną drzewami, a naprzeciw mnie o kilkadziesiąt kroków elegancki powóz zaprzągnięty w pyszne kare konie. Na koźle furman i lokaj w liberii, zaś w głębi powozu dama w popielatym jedwabnym płaszczyku i czarnym kapeluszu, który przepasuje biały welon.

Jakaż ona piękna!... I gdzie ja widziałem tę twarz?... te oczy?... Skąd to uczucie braterstwa pomiędzy mną a nie znaną mi kobietą?... Jestżem ofiarą przywidzeń czyli też świadkiem wzniosłej prawdy, że - kiedyś, w przedbytowym istnieniu, tworzyliśmy jedną całość?...