Rower

Marzenia tak opanowały mnie, że widziałem przed sobą niby na jawie Dolinę Szwajcarską, tłumy dam wyglądających jak różnobarwne kwiaty, legiony mężczyzn we frakach i białych krawatach, lud wiejski w sukmanach, lud podmiejski w garniturach z Pociejowa... Wtem - zbudził mnie turkot. Gdzie jestem?... Aha!... na szosie... Z prawej i lewej strony widzę rozległe pola zasiane żytem i pszenicą... widzę z daleka jakąś chatę otoczoną drzewami, a naprzeciw mnie o kilkadziesiąt kroków elegancki powóz zaprzągnięty w pyszne kare konie. Na koźle furman i lokaj w liberii, zaś w głębi powozu dama w popielatym jedwabnym płaszczyku i czarnym kapeluszu, który przepasuje biały welon.

Jakaż ona piękna!... I gdzie ja widziałem tę twarz?... te oczy?... Skąd to uczucie braterstwa pomiędzy mną a nie znaną mi kobietą?... Jestżem ofiarą przywidzeń czyli też świadkiem wzniosłej prawdy, że - kiedyś, w przedbytowym istnieniu, tworzyliśmy jedną całość?...

O duchowości w nauce

(...) silnik to zmaterializowana ociężałość i z pewnością nie ma on wiele wspólnego z delikatnym listkiem, nie mówiąc już o poczuciu humoru. Silnik parowy jest symbolem przemysłu ciężkiego i tym samym niszczącego wpływu industrializacji na życie społeczne. Jest raczej symbolem brudu niż czystości, miasta niż wsi, niezdarności niż delikatności. Jak takie brzęczące, sapiące, spowite parą, gwiżdżące, przeciekające monstrum może pomóc nam zrozumieć subtelną siatkę zdarzeń, które zachodzą wokół nas, wpływają na nasze życie i każdy aspekt naszego niezwykłego świata?

Śmieci

(...) wymowa śmieci i śmietnisk nie kończy się w pradziejowej Jutlandii. Z równie doniosłym i kompetentnym raportem o stanie naszej cywilizacji, upodobaniach i obyczajach wystąpić mogą również w oczach przyszłych archeologów nasze śmieciowe góry. Przykładem służyć może stolica naszego kraju, miasto położone na mazowieckiej równinie, srodze doświadczone przez stulecia swego istnienia, niszczone i odbudowywane. I właśnie na płaskich obrzeżach ciągle rozrastającej się aglomeracji pną się coraz wyżej ku niebu prawdziwe śmieciowe pagóry pełne archeologicznego potencjału. Gdyby nawet wszystkie nasze archiwa i biblioteki spłonęły, ich przepastne trzewia o wiele obszerniej niż śmietniska muszlowe z Jutlandii bez problemu złożyłyby świadectwo, że istnieliśmy naprawdę, pokazałyby, co jedliśmy, w co się ubieraliśmy, jakie były nasze upodobania estetyczne, hobby i fobie.

Nowe Oświecenie

Kolejna, po Factfulness Hansa Roslinga, próba walki ze stereotypami i lękami współczesności. Ale Steven Pinker oprócz danych przedstawia też wizję ideową, postępu opartego na rozumie i nauce; i tak jak wcześniej, np. w Tabula rasa, bez żadnych poprawnościowych i politycznych kompromisów -  Naomi Klein i Donald Trump, kreacjoniści i amerykańska akademicka lewica, wszyscy dostają, co im należne. I dobrze. Tu i ówdzie trochę ironii i humoru - i takiż fragmencik na zachętę.

Łże jak pies przy śniadaniu

Po którymś moim niedzielnym felietonie pewien znajomy, spotkawszy mnie, zapytał: „Czy bardzo panu nawymyślano? — Nie bardzo, odrzekłem; ot, wszystkiego jedno pismo zaczepiło mnie i to dosyć miękko. — Cóż panu napisali? — Że powinno się mnie postawić pod pręgierzem... — To pan nazywa miękko? No, to pan jest wymagający”...

Blues dla niedźwiedzia

Dawnośmy nie grali. Dziś inspiracją będzie fragment książki Patricii Churchland Moralność mózgu. Przełożyli: Mateusz Hohol i Natalia Marek.

(...) Znalezienie dobrych rozwiązań dla problemów społecznych często wymaga mądrości, dobrej woli, negocjacji, wiedzy historycznej i inteligencji. Podobnie twierdził Hume. Naturalizmowi, stroniąc od głupich wniosków, udaje się jednak znaleźć korzenie moralności w tym, jacy jesteśmy, na czym nam zależy i - co jest dla nas istotne - w naszej naturze. Ani to, co nadprzyrodzone (bogowie pozaziemscy), jak również lekko oderwane i nierealistyczne pojęcie rozumu nie wyjaśniają genezy naszej moralności.

Słoneczniki

(...) większość roślin ma liczbę płatków wziętą z szeregu 3, 5, 8, 13, 21, 34, 55, 89. Pogląd konwencjonalnych biologów jest taki, że geny kwiatów określają całą tę informację i że to wszystko. Jednak, chociaż organizmy żywe mają skomplikowane sekwencje DNA, które określają, z jakich białek są one zbudowane i tak dalej, nie wynika z tego, że geny determinują wszystko. A nawet jeżeli determinują, to czynią to tylko pośrednio.

Gniewni saksofoniści

Dawnośmy nie grali. Najpierw Gregory Hickok i fragment książki Mit neuronów lustrzanych (tłumaczyli Krzysztof Cipora i Aleksandra Machniak).
Potok publikacji, które ukazały się w naukowych czasopismach w ciągu następnej dekady, wskazywałby, że neurony lustrzane mają swój udział w zjawiskach takich jak:
• Czytanie z ruchu warg;
• Jąkanie;
• Schizofrenia;
• Rozumienie słów związanych z działaniem;
• Imitacja;
• Fantomowe kończyny;
• Neurorehabilitacja;
• Hipnoza;
• Błędne przypisanie gniewu w muzyce awangardowych saksofonistów jazzowych; 
I jeszcze orientacja seksualna, poglądy polityczne, zaraźliwe ziewanie, intensywność erekcji... to może kiedy indziej.

Czereśnie

Genialne czereśnie mamy w tym roku. Idą już ku końcowi, ale co zostało, to najlepsze, najdojrzalsze, najsłodsze - tą słodkością głęboką, pozbawioną zupełnie kwasu, za to przyprawioną odrobiną goryczy, niczym wyborny miód. Zdarzają się takie nieczęsto, bo żeby je do takiego stanu doprowadzić, pogoda musi się specjalnie ułożyć - i to przez czas długi, zaczynając od samego kwitnienia. Ciepło, ale nie za ciepło, trochę deszczu, ale nie za dużo, wszystko w swoim czasie i w odpowiedniej ilości. Dzięki temu czereśnie nie tylko będą dorodne, ale też nie będą robaczywe. Bo robaczywe psują się szybko, gniją i spadają, więc nie posmakujemy ich, nawet jeśli kto niezbyt wybredny i nie wegetarianin.

Reprodukcja

- O, to reprodukcja Maneta. Wiesz, gdzie jest oryginał?

- W internecie.