Co nowego?

(...) Wiadomo zaś, że po pytaniu na temat pogody, zwłaszcza kiedy jest kiepska, najprzykrzejszym pytaniem w Petersburgu jest - co nowego? Często dostrzegałem, że gdy dwaj petersburscy znajomkowie spotykają się gdzieś ze sobą i przywitawszy się nawzajem spytają jednogłośnie - co nowego? - słychać w ich głosach jakieś przejmujące przygnębienie, bez względu na intonację, od jakiej się zaczęła rozmowa.

Za półdupkami Blake'a

- Uczeni byli najpierw uczniami, powiedział Stefan superuprzejmie. Arystoteles był kiedyś uczniem Platona.
- I należy mieć nadzieję, że pozostał nim, powiedział John Eglinton statecznie. Można go sobie wyobrazić jako wzorowego ucznia ze świadectwem pod pachą.

Roześmiał się znowu ku uśmiechającej się teraz brodatej twarzy.

Bezkształtny duchowy. Ojciec, Słowo i Dech Święty. Wszechojciec, niebiański człowiek. Hiesos Kristos, czarodziej piękna, Logos, które cierpi w nas nieustannie. Prawdziwie jest tak. Jam jest ogniem na ołtarzu. Jam jest tłuszczem ofiarnym.

Dunlop, sędzia, najszlachetniejszy Rzymianin z nich wszystkich, A. E., Arval, Imię Niewypowiedziane, na niebios wysokościach, K. H., ich mistrz, którego tożsamość nie jest tajemnicą dla adeptów. Bracia z wielkiej białej loży nieustannie czuwający, aby spieszyć z pomocą. Chrystus z siostrą oblubienicą, nasienie światłości, narodzony z uduchowionej dziewicy, mądrość żałująca, która odeszła na równinę buddyzmu. Życie ezoteryczne nie jest dla zwykłych osób. O. P. musi najpierw strząsnąć złą karmę. Pani Cooper Oakley podpatrzyła pewnego razu elementalę naszej wielce czcigodnej siostry H. P. B.

O, fe! Precz z tym! Pfuiteufel! Nie trza patrzeć, paniusiu, nie trza, kiedy dama pokazuje swoją elementalę.

Wiosenne koty

Powiadają, że kto nie umrze w marcu, umrze w listopadzie.
Przed nami siedem miesięcy laby.
Biedronki, motyle, muszki jednodniówki.
Jest czas, żeby się zestarzeć.

Sztuka...

O przyczynach sztuki, o ile nam wiadomo, nawet najstarsi ludzie nic nie wiedzą. Na początku mogło być tak, że nasz wspólny przodek, któryś pierwszy z brzegu, upolowawszy sobie zebrę, pomyślał "ale sztuka" i przyrządziwszy ją sobie z pieprzem i majerankiem opałaszował, ile mógł, resztę zaś zostawił rodzinie, krewnym i znajomym, tudzież znajomym znajomych, jako że lodówki wonczas nie używano. Zaś potem przyszła susza, zebry uciekły, żyrafy były za wysokie i nasz myśliwy, siedząc w jaskini i słuchając, jak mu w brzuchu burczy, przypomniał sobie tamtą sztukę, a że nie miał nic lepszego do roboty, bo lwy otoczyły jaskinię, a rodzina dawno pomarła, jakimś patykiem jął skrobać na wilgotnej ścianie coś w kształcie tej zebry, ażeby chociaż widokiem się nasycić; i znowu westchnął sobie "ale sztuka", i tym sposobem głód stał się przyczyną myślenia symbolicznego, i tak sztuką stała się sztuka mięsa, a mianowicie z głodu powstała i w głód się obraca, stąd też i określenia "głód sztuki" tudzież "sztuka kulinarna".

Gałęzie (6)

...ciężkie są góry, ciężkie są morza.
Nawet w dzieciństwie zasiane w ziemię

drzewa zbyt ciążą...