Wierz we mnie...

(...) Lecz czy usłyszał w owym gromie głos boga Pójdźkumnie, czy też, jak rzekł Ukoiciel, łoskot Fenomenu? Usłyszał? Jakże to? Musiał przecie usłyszeć, jeśli nie zatkał rury Zrozumienia (czego nie uczynił). Ponieważ przez rurę ową ujrzał, że znajduje się w krainie Fenomenu, gdzie z pewnością musi pewnego dnia umrzeć, gdyż był jako pozostali przemijającym widowiskiem.

A czy nie pragnął pogodzić się z tym, że jako pozostali zemrze i przeminie? W żadnym wypadku nie pragnął; pragnął czynić dalsze widowiska takie, jakie mężowie czynią z żonami i jakie nakazywał im czynić Fenomen w zgodzie z księgą Prawo. Czyżby nie wiedział o owej innej krainie, którą nazywają Wierz-we-Mnie, która jest ziemią obiecaną, a włada nią król Rozkoszny i będzie trwała po wiek wieków, a nie masz w niej ni śmierci, ni narodzin, ni żeniaczki, ni macierzyństwa, a wejdą do niej ci wszyscy, którzy w nią wierzą? Tak, Świętobliwość opowiadała mu o owej krainie, a Cnota wskazywała drogę, lecz idąc popadł w sidła pewnej kurwy miłej oku, której imię, jak mu rzekła, było Wróbel-w-Garści, i zawiodła go ona, sprowadzając z scieżki prawdy swymi pochlebstwy, które mówiła mu, a to, Hola, piękny mężu, jeśli zboczysz, ukażę ci prześliczne miejsce, a tak go podeszła pochlebstwy, że miała go w swej grocie nazwanej Dwoje-w-Krzakach lub, przez bardziej uczonych, Chucią Cielesną.

Tego właśnie cała ta kompanija siedząca pospólnie w owym Dworze Matek pożądała najbardziej, a jeśliby napotkali kurwę ową Wróbel-w-Garści (która kryła w sobie wszelkie plagi, potworności i diabelstwa), wytężyliby sił ostatek, byle jeno przybliżyć się do niej i posiąść ją. Gdyż, jeśli w grę wchodził Wierz-we-Mnie, był on niczym więcej, jeno wyobrażeniem, a nie umieli zrozumieć go, gdyż, po pierwsze, Dwoje-w-Krzakach, gdzie wabiła ich, była najprzedniejszą z grot, a najdowało się w niej poduszek czworo, a na nich bileciki, na których wypisano takie oto słowa: na Jeźdźca i Po Francusku, Język w Futerku i Buzia w Buzię, a po wtóre, jeśli rzecz tyczy owej plagi Wszechfrancy i inszych smoków, nie dbają o nie, gdyz Prezerwatywa dała im puklerz mocarny z jelita wołowego uczyniony (...)
Ulisses. Przekład ten co zawsze

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz